ROZPALACZ WEWNĘTRZNEJ AMBICJI

03. sierpnia 2016 BeReadman 0
ROZPALACZ WEWNĘTRZNEJ AMBICJI

Na stacji wyznaczania celów.

Z przykrością i zdecydowanie za późno odkryłem, że należę do niebezpiecznie popularnej grupy, do której świadomie, nikt, nigdy nie starał się nawet aspirować. Jestem jedynym ze „słomianych zapaleńców”. Moją wyobraźnie nawiedzają dziennie setki – jak nie tysiące! – pomysłów, planów i celów. Mój evernote musi pomieścić dziesiątki notatników i miliony słów, bo nie mogę przecież pozwolić, by choćby jedna złota myśl zniknęła w otchłani zapomnienia. Co za tym idzie? Ciężko mi określać priorytety, bo najchętniej zacząłbym wszystko na raz i od zaraz. W teorii wygląda to tak, że umysł tworzy banalnie prosty i pozornie oczywisty dla mnie harmonogram działań. Pułapka, bo w praktyce jest znacznie gorzej.

Przykładowo: Idź na siłownię, stwórz nowy wpis, naucz się orientalnego dania, poćwicz słówka z 5 różnych języków, przeczytaj 2 książki, kup 3 książki, otwórz wreszcie firmę na jednym z 390128 stworzonych wcześniej biznesplanów, zabierz swoją Kobietę na obiad, przebiegnij 15 km, zabierz Chrześniaczkę na spacer, spotkaj się z przyjaciółmi, wyleć do losowo wybranego kraju i pamiętaj, by wrócić na rodzinną kolację… aha, i bądź tak dobry, zamknij to wszystko w jednej dobie.

X-Men Movies running fast quicksilver x-men

Proste, co? Tylko jest jedno malutkie „ale”, a właściwie to 4 malutkie… TAK SIĘ NIE DA!

Wiem, że ReadMan to poniekąd rodzaj superbohatera, ale tak, jak Batman nie jest w stanie strzelać z oczu śmiercionośnym laserem Supermana, tak i mi średnio biec w sztafecie obok Flasha i Quicksilvera.

No dobra, a więc co potrafię? To, co powinien każdy – czytać.

Dlatego dziękuję za owoc współpracy Sebastiana Kotowa i Briana Tracy’ego (TEGO! Tracy’ego) pt. „Ty wybierasz cel, my pokazujemy drogę„. Czytałem ją w 12-nasto godzinnej podróży powrotnej, w pociągu. Dało mi to mnóstwo czasu na refleksję, prowadzenie notatek, skupienie na tekście i zaangażowanie do pracy nad sobą. Czułem, jak emanuje motywacją na cały wagon. Czułem, jak pochłaniam praktyczną wiedzę. Czułem jak wszystko, co dotąd wiedziałem: te myśli, artykuły, książki, poradniki, jak one wszystkie zlewają się w jeden, nareszcie wyraźny obraz.

Czy teraz potrafię już perfekcyjnie zarządzać sobą? Nie. Czy jestem w stanie w krótkim czasie osiągnąć wszystkie, wyżej wypisane cele? Nie. Jednak nauczyłem się je kategoryzować. Potrafię ocenić ich ważność, uporządkować je i zaplanować konsekwentną drogę do ich uskutecznienia.

to może...?